...Dwie albo więcej melodii, których dźwięki brzmią jednocześnie...
'Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart.
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart.
I zapominać chcę, tak często jak się da.
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart.'
Jaka jest wartość jednostki nie należącej do grupy? Ile jestem warta? Ja; osoba 'inna', odsunięta na własne życzenie. Które miejsce po przecinku zajmuje?
Indywidualności stanowią zbyt duże zagrożenie by mogły być. Trzeba je przeciągnąć na swoją stronę, zniszczyć albo chociaż odsunąć. Człowiek jest istotą społeczną, potrzebuje kontaktu z innymi, inaczej 'ginie'. Więc nie prościej odrzucić swoje poglądy i 'przejąć' cudze?
Prościej zapewne, prościej i bezpieczniej. A o to w życiu chodzi. Chociaż... Tak na logikę nic nie ma sensu; 'i tak umrzemy'. Każde słowo zostanie zapomniane, każde dobro rozdane... Nic nie ma stałości. Zupełnie nic.
Ciągle 'w głowie' słyszę piosenkę Myslovitz 'Szklany Człowiek' Czyżbym i ja była zrobiona ze szkła? Krucha, delikatna, piękna? Heh, może nie ja, a raczej mój świat. Tak go postrzegam. 'Zatapiam' się w nim. Czuję się tam swobodnie. Jest to chyba jedyna rzecz, której nie tknął żaden człowiek. Rzecz, która stanowi moją wartość. Wartość jako jednostki, a wszak jednostka się nie liczy...
Jednak mimo tego wszystkiego czuję się szczęśliwa, spełniona. Dlaczego...? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Być może to świadczy o mojej głupocie. Tylko człowiek głupi nic nie wie, i dlatego jest zadowolony. A kogo innego, oprócz mnie, cieszy każda rzecz. Nieważne, czy to jest herbata w kubku, śpiewający ptak czy zabawa mojego kota. Wszystko wydaje mi się tak niezwykłe, zdumiewające jak to, że potrafię mówić...
M.

digg it
del.icio.us